Konkurs „Być Polakiem”

Konkurs „Być Polakiem” jest realizowany od 2010 r. dla głębszego uświadamiania i umacniania tożsamości narodowej oraz rozwoju postaw patriotycznych i społecznych dzieci i młodzieży, mieszkającej poza granicami Polski . W tegorocznej, XII edycji konkursu, wzięło udział blisko 900 uczestników z 38 krajów świata. Jednym z laureatów tegorocznego konkursu jest 17-letni David Gola z USA, którego pracę konkursową zamieszczamy poniżej.

Moja wewnętrzna polskość
Co sprawia, że Polska jest dla mnie ważna?

Siadam wygodnie przy biurku na moim dużym, zielonym krześle. Do ręki biorę długopis. Sięgam na półkę po książkę w sztywnej, wiśniowej okładce. To mój pamiętnik, w którym od czasu do czasu, zapisywałem ważne wydarzenia i myśli przez ostatnich kilka lat.

Teraz chcę napisać kilka zdań o tym, co mnie czeka w najbliższych dniach. Szukam wolnej kartki i zaczynam pisać: „Za kilka dni matura z języka polskiego. Nie powinno być trudno, bo dużo czasu poświęciłem na opracowanie pytań i naukę. A potem studniówka w maju. Wszystko w odwrotnej kolejności w tym roku szkolnym. Wirus, który mocno wpłynął na to, co dzieje się wokół, niestety dyktuje zasady. A potem odbiór świadectwa szkolnego z polskiej szkoły i tak zakończy się moja przygoda trwająca 14 lat…”

Wow! Ale wiele lat minęło, od kiedy byłem w przedszkolakach, po szkołę podstawową i liceum. Aż trudno uwierzyć! Przewracam kartki pamiętnika. Oglądam i czytam moje zapisane wspomnienia. Wzrok zatrzymuję na pierwszym wpisie, zapisanym pismem mamy: „Dzisiaj byłem pierwszy raz w polskiej szkole – w przedszkolu. Poznałem nowych kolegów. Mam miłą panią nauczycielkę. Uczyłem się piosenki i rysowałem słoneczko. Już nie mogę się doczekać następnej soboty.”

Tak, pamiętam jak zaczęła się moja przygoda ze szkołą. Były momenty radości i entuzjazmu, ale też grymasów, płaczu, wściekłości, krzyków i kłótni z mamą, w miarę jak byłem starszy. Po co mi ta polska szkoła?! Czemu muszę wstawać w sobotę rano, kiedy moi amerykańscy koledzy mają w tym czasie czas na spanie, jazdę rowerem, czy granie na komputerze? Przewracam kilka kolejnych kartek pamiętnika i wzrok zatrzymuję na ilustracji samolotu z napisem LOT. Czytam zapisaną obok notatkę:

„Nie mogę się już doczekać! Jutro, o tej porze, będę leciał samolotem do Warszawy. Spędzimy kilka tygodni w Polsce. Tak bardzo się cieszę!!! Odwiedzimy prababcię na wsi. Będę chodził z mamą po lesie i zbierał jagody. Już czuję zapach gofrów z bitą śmietaną i truskawkami z małej budki, stojącej wśród wysokich drzew w Parku Branickich. Tam są najsmaczniejsze w całym Białymstoku! Jak ja się cieszę na te wakacje! Lecimy do Polski! Hurra!”

Pamiętam dokładnie moją radość z każdego wyjazdu do Polski. Nie umiem tego opisać. Po prostu cieszyłem się jak dziecko, że czeka mnie coś nowego. Tak, byłem dzieckiem, ale wewnętrznie przeżywałem każdy wyjazd. Czułem swobodę, kiedy zbierałem z mamą w lesie jagody lub beztrosko bawiłem się z innymi dziećmi w piaskownicy i na placu zabaw. To była inna rzeczywistość. Inny świat, od tego, który znałem z życia w Ameryce. To było życie w wolności! Dopiero po latach zrozumiałem sens słów, które zawsze wypowiadała mama, z oczami pełnymi łez, po wylądowaniu samolotu: „Jesteśmy w domu, kochanie!”

Jak to w domu? Nigdy tego nie rozumiałem. Przecież nasz dom został w Schaumburg, w Stanach. Tu byliśmy u rodziny, kuzynów, babci, tylko na wakacjach. Upłynęło wiele, wiele lat zanim słowa mamy „ wyryły” mi znaczenie w sercu. Tak jak mama tęskniła za Polską, bo był to kraj jej dzieciństwa i nazywała go domem, tak i ja zrozumiałem, że Polska, to też mój drugi dom.

Stefan Pacek powiedział: „Ojczyzna to nie kraj, w którym mieszkasz, ale kraj, którego potrzebujesz i który potrzebuje ciebie.” Ja potrzebuję Polski! Dlaczego? Kiedy wiem, że polecę do Polski, to tak, jakby moje serce unosiło się wewnątrz mnie z radości. Nie umiem tego opisać. To ogromna radość i lekkość. To coś, czego nie możesz się już doczekać i chcesz, żeby było tu i teraz. To uczucie, które sprawia, że w momencie lądowania samolotu na pasie lotniska, łzy same zaczynają spływać po policzkach. W gardle czujesz, że masz „kamień” i nie jesteś w stanie powiedzieć słowa. Serce bije szybciej, jakby miało wyskoczyć z klatki piersiowej. To uczucie, że dostajesz skrzydeł, bo osiągnąłeś coś, na co tyle czekałeś i było tak ważne! To pragnienie ucałowania polskiej ziemi, wytęsknionej ziemi, kiedy wysiadam z samolotu! Myślę, że ktoś, kto mieszka, na co dzień w Polsce, tego nie zrozumie. To jest jak moment, w którym znajdujesz drogocenny skarb lub wygrywasz ogromną kwotę pieniędzy- tak taką chwilą jest dla mnie moment wyjścia z samolotu na polskiej, ojczystej ziemi. Czujesz, że nic więcej ci nie potrzeba. Jan Paweł II myślę, że miał te same uczucia w swoim sercu, co ja, bo kiedy wysiadał z samolotu podczas pielgrzymek, to zawsze całował polską ziemię. To jest nasza wewnętrzna polskość, do której tęskni serce i mówi, że czegoś mu brak, ale nie umie wyrazić słowami czego…

Moja wewnętrzna polskość to też ogromny ból i mnóstwo łez, kiedy wyjeżdżam z Białegostoku czy Bieszczad i wracam do Ameryki. Jest mi wtedy tak źle, tak ciężko, że aż czuję się chory. Płacze moje serce, ale płaczę też ja, bo nie wiem, kiedy znów zobaczę moich bliskich. Kiedy będę mógł kolejny raz „swobodnie oddychać Polską.” Oddaję bagaże na lotnisku i jeszcze nie wyjechałem, a już w sercu i w myślach słyszę słowa polskiego poety Cypriana Kamila Norwida:
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie.
Do darów Nieba…Tęskno mi, Panie…”

Co sprawia, że Polska jest dla mnie ważna? Myślę, że nie mój polski paszport, nie to, że mam rodziców i dziadków Polaków. Nawet nie to, że znam język polski i kończę za kilka tygodni 14 lat nauki w polskiej szkole. Polska jest dla mnie ważna, bo kocham ją najmocniej jak potrafię, na swój własny sposób! Owszem, kocham też Amerykę, bo tu się przecież urodziłem, tu chodzę do liceum, tu mam przyjaciół. To też jest mój dom, moja ojczyzna, ale na inny sposób. To dwie miłości, dwa domy, dwie ojczyzny, kochane na dwa odrębne sposoby. Polska jest dla mnie ważna, bo to mama uczyła mnie pisać i czytać po polsku. To ona w każdą sobotę wiozła mnie do szkoły. To mama zwracała uwagę na mówienie w domu po polsku, na pielęgnowanie świąt i tradycji polskich, obok tradycji amerykańskich. To mama kształtowała we mnie moją wewnętrzną polskość przez czytanie mi polskich bajek, opowiadanie o historii Polski, ale także o historii naszej rodziny: moich dziadków i pradziadków, o ich życiu. To dzięki jej opowieściom dużo się nauczyłem, a potem sam odkryłem, że truskawki w ogródku u babci na wsi, smakują bardziej słodko- tak inaczej od truskawek, które kupujemy w sklepie w Schaumburg. Nauczyłem się, że największe jagody rosną w pobliżu ogromnych mrowisk w lesie, budowanych przez mrówki z suchych igiełek. Wieczorami, przy zachodzie słońca, słychać granie świerszczy i siano pachnie tak pięknie. Kiełbaski najlepiej smakują z ogniska, upieczone na patykach olszyny, których szukaliśmy z dziadkiem w jego bieszczadzkim lesie. Moja wewnętrzna polskość to poczucie, że Polska jest dla mnie ważna, bo tam są korzenie moich przodków. To momenty, wspomnienia i chwile zapamiętane z wyjazdów do Polski, ale również te wyryte w sercu – poprzez polskie wychowanie, opowiadania i rodzinne tradycje.

Karel Capek powiedział: „Kraj rodzinny, ściśle mówiąc, kraj, w którym przeżyliśmy lata swego dzieciństwa, nie jest żadnym krajem geograficznym, ale mnóstwem miejsc i tajemniczych zakątków, z którymi mieliśmy do czynienia, gdy byliśmy młodzi.” Mój kraj rodzinny, obok Stanów Zjednoczonych, to też Polska!

Przeciągam się na krześle. Chwila zadumy. Znowu przewracam kilkanaście kolejnych kartek mojego pamiętnika. Zatrzymuję się na stronie z choinką: „To już dzisiaj! Kolejne Jasełka w szkole. Gram rolę świętego Józefa. Moja koleżanka z klasy -Stefania- zagra Maryję. Muszę pamiętać, aby zabrać ze sobą moją drewnianą laskę! Dobrze, że kupiliśmy ją z rodzicami na naszym ostatnim wyjeździe do State Park.”

Ile to już ról odegranych przeze mnie w przedstawieniach w polskiej szkole: Józefa, aniołków, pasterzy, słoneczek i innych. Były łatwe do odegrania, bo bliskie mojej wierze i sercu. W naszym domu mama pielęgnowała polskość przez tradycje i obchodzenie świąt. Pamiętam jak wiele razy lepiłem z młodszym bratem pierogi. Ubierałem choinkę. Nakrywałem stół białym obrusem, siankiem i dodatkowym, pustym nakryciem. I za to kocham Polskę: za magię świąt, piękne tradycje, kolędy, łamanie się opłatkiem oraz żłóbek betlejemski w kościele. Moi amerykańscy koledzy nie obchodzą Wigilii. Jest u nich tylko choinka, rozpakowanie prezentów i obiad świąteczny. U nas wygląda to piękniej, tak rodzinnej. Odczuwa się atmosferę świąt. Po jasełkach w szkole, też była „taka symboliczna Wigilia” i Mikołaj. To również budowało we mnie moją wewnętrzną polskość, bo uczyłem się, że tradycje trzeba pielęgnować wszędzie, gdzie jestem.

Oglądam kolejne wpisy. Czytam notatkę: „Jedziemy całą szkołą na Paradę 3 Maja do Chicago. Będą tam wszystkie polskie szkoły, biznesy, zespoły taneczne i cała Polonia. Paradę obejrzą tłumy ludzi zgromadzonych wzdłuż trasy i tysiące osób przed ekranami. Muszę pilnować grupy, bo łatwo jest się zgubić.”

O, tak! Można bardzo łatwo odłączyć się od grupy! W tym dniu, obok Jeziora Michigan, widać morze biało-czerwonych barw. To niezapomniane przeżycie uczestniczyć w paradzie. Kawałeczek polskości i umiłowania Polski, wyrażony przez Polonię chicagowską. Dlatego kocham i szanuję Polskę i jest ona mi ważna, bo my Polacy, potrafimy świętować i stworzyć sobie naszą własną polskość tu w Chicago, chociaż jesteśmy tysiące kilometrów od naszej drugiej ojczyzny. Chciałbym w tym miejscu zacytować słowa Czesława Janczarskiego:
„ Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie
A na tej fladze, biel i czerwień,
Czerwień to miłość,
Biel serce czyste,
Piękne są nasze barwy ojczyste.”

Zawsze odczuwam dumę, gdy uczestniczę w paradzie. Czuję się ważny, kiedy w ręku powiewa na wietrze polska flaga i ubrany jestem w biało – czerwone barwy narodowe. To, co odczuwam, to chluba i doniosłość, które rozpierają serce. I z tej radości chcę krzyczeć do ludzi oglądających paradę: „Zobaczcie, to my! To nasza miłość do Polski! Zobaczcie, jesteśmy wielcy jako naród, chociaż w historii, tyle razy niszczono nas, Polaków, i naszą polskość!” Powtórzyć wręcz za Stanisławem Wyspiańskim: „Polska to wielka rzecz.”

Nagle słyszę głos młodszego brata. Odkładam pamiętnik na półkę i wstaję z krzesła. Nadal przed oczami mam słowa przeczytanych wpisów. Myśli pędzą jedna za drugą. Czym jest ta moja wewnętrzna polskość? Myślę… To nie tylko mój polski paszport, nie ruskie pierogi czy owocowy sok „Tymbark”. To ciężka praca mamy, aby nauczyć mnie miłości do kraju jej dzieciństwa, o którym słyszałem od najmłodszych lat. To jej łzy, kiedy buntowałem się i wręcz krzyczałem, że nie chcę mówić po polsku i chodzić do polskiej szkoły. Wewnętrzna polskość- to chodzenie z dziadkiem po lesie w Bieszczadach i tropienie śladów dzika. To płaczące serce, kiedy jestem na lotnisku w Warszawie. To zapach skoszonej trawy, smaku gofrów z bitą śmietaną, karmienie gołębi w parku, chodzenie boso po kamieniach w rzece Osława, czy też widok pomarańczowej wiewiórki. U mnie w Ameryce, nawet wiewiórki maja inny kolor – brązowy! Moja wewnętrzna polskość, to miłość do Polski, chociaż urodziłem się w Ameryce. To moja duma, kiedy wywieszamy polską flagę przed naszym domem na pamiątkę uchwalenia Konstytucji 3 Maja lub Święto Niepodległości 11 Listopada. To również moja gotowość i chęć, aby stacjonować w jednostkach amerykańskich na terenie Polski, kiedy będę odbywał mój trening w armii (można wybrać samemu kraj, jeśli zna się język).

Matka Teresa mówiła: „Miłość zaczyna się w domu i rozwija w domu. Tu nigdy nie brak sposobności, aby ją okazać.” Słowa te zawierają samą prawdę. Mojej miłości do Polski i tego, co polskie, nauczyłem się w domu. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i Amerykaninem. Moi kuzyni, zazdroszczą mi, że mieszkam w Stanach, a ja zazdroszczę im, życia w Polsce. Kocham ją i tęsknię!

Uważam, że gdyby dziś Feliks Konarski usiadł ze mną na ławce w parku w Schaumburg, (gdzie mieszkam, chociaż poeta mieszkał kiedyś w Nowym Yorku), to z dumą powiedziałbym: „Jestem David. Jestem Polakiem!” A nie „I am David. I am Polish!” – jak uczynił bohater jednego z wierszy poety. Opowiedziałbym też panu Konarskiemu moje wspomnienia o Polsce, a nie tylko słuchał jak Peter w wierszu pt.: „Polskie dziecko.” I moglibyśmy godzinami rozmawiać o Polsce, o miłości do niej i naszej wielkiej tęsknocie za nią.
David Gola, 17 lat, Schaumburg, USA

IP 114-115 2021

____________

Cytaty:
Podręcznik literacko-językowy dla polonijnych szkół średnich – „Klasa III Liceum” (wiersz „Polskie dziecko”, Feliks Konarski).

https://literat.ug.edu.pl/cnwybor/035.htm wiersz ”Moja piosenka” Cyprian Norwid

Cytaty o Polsce:
https://cytaty.pl/inne/69518,polska-piekne-cytaty-o-patriotyzmie-ktore-rozgrzeja-serce.html

https://www.google.com/search?rlz=1C1CHBD_enUS718US718&source=univ&tbm=isch&q=polska+cytaty&sa=X&ved=2ahUKEwioopmB-vfvAhVXK80KHbIzCoUQjJkEegQIAxAB&biw=944&bih=613

Udostępnij artykuł:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Warto przeczytać

Wręczenie nagród im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii za rok 2021.

18 września 2021 r. w Muzeum Emigracji w Gdyni wręczono nagrody im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W kategorii „Redakcja medium polonijnego” nagrodę otrzymała redakcja kwartalnika społeczno-kulturalnego „Informator Polski” z Danii za wysoki poziom merytoryczny publikowanych treści. Laudację wygłosił członek jury Jarosław Gugała, Polsat. Nagrodę na ręce redaktora naczelnego „Informatora Polskiego” Romana Śmigielskiego wręczyli: Agnieszka Kapała-Sokalska, członkini zarządu województwa pomorskiego oraz Jarosław Gugała.

Cyprian Kamil Norwid – CHOPINS KLAVER

La musique est une chose étrange! ————- 1
Byron
++++++++++++++++++++++++++++++++++

L’art? … – c’est l’art – et puis, voilà tout. ——– 2
Béranger