Wybory nie zupełnie wyborowe

Wygląda na to, że wyborczych wrażeń jesieni 2019 długo nie zapomnimy. Wybierają: Polonia, Dania i Brytania, by ograniczyć się do tych trzech, naszym rodakom najbliższych. Pisząc te słowa pomińmy, na razie, nadciągający elekcyjny „cud na Wisłą” i wymykającą się wszelkim prawom logiki, akrobatykę Westminsteru - „matki wszystkich parlamentów” - brylującą nad Tamizą.

Z cyklu: Szarganie poprawności

Dodajmy tylko mimochodem, że cuda nad Wisłą to niemal chleb powszedni, czego świadkami byliśmy w dniach wrześniowej rocznicy. Oto jeszcze w piątek przyjazd głowy światowego mocarstwa był ogłaszany wydarzeniem tysiąclecia, a już w najbliższy „świątek” okazało się, że przybycie wice-głowy mocarstwa jest epokowym sukcesem, jako że z rozsądnym zastępcą łatwiej się można dogadać.

Nad Sundem jest już „po harapie”, a przydługa przerwa wakacyjna, owe cztery miodowe miesiące koalicji, pozwoliła tryumfującej lewicy rozkoszować się zwycięstwem i zapomnieć o parlamentarnych realiach, że w miarę rozsądni Socjaldemokraci (25% mandatów) niewiele mogą bez pomocy trzech „młodszych braci”: czerwonego, bardziej czerwonego i radykalnie czerwonego! Przypomnijmy, że oficjalna nazwa tych ostatnich to: Radikale Venstre czyli Lewica Radykalna!

Lewicowy zawrót głowy od sukcesów przypomniał czasy skandynawskiej, hippisowskiej młodości. Uleczymy cały świat, pouczymy ludzkość, udowodnimy, że cuda są w zasięgu ręki, że nie ma rzeczy niemożliwych! Przypominają się kpiny z czerwonych proroków, co to ponoć potrafią jedną koronę wydać dwa razy, a 101% podatku ściągać także z „burżuja” – właściciela zadłużonego domku na przedmieściu i zardzewiałej limuzyny typu „garbus”.

Przyznajemy, że tegoroczne hasła wyborcze były nieco bliższe ziemi: Otwórzmy granice, zabezpieczmy na wieki „dodatek integracyjny”, zostawmy w spokoju małżeństwa z nieletnimi i nie kwestionujmy wieku nieletnich (?) azylantów. A jeśli „nowi Duńczycy” nie chcą podać ręki burmistrzowi, który im wręcza duńskie obywatelstwo, zaakceptujmy to z głębokim pokłonem lub zgoła padnięciem na kolana.

Kto wie, może doczekamy się programowego zawołania: „Przekształćmy Danię na Christanię” lub propozycji budowy mostu przez Morze Śródziemne. Nie musi być nawet zbyt drogi – wszak będzie jednokierunkowy… Bywają wszakże cienie i rysy na lakierze. Ot choćby najnowsza sensacja: Jacyś bliskowschodni bojownicy dostali ponoć od duńskiego państwa 800 milionów koron. Rzecz sama w sobie miła i sprawiedliwa, ale skandalem okazał się fakt, że naruszyli narodową świętość: nie zapłacili MOMS-u (VAT-u)!!

No ale jest nadzieja i światełko w tunelu, zwłaszcza dla polskich czytelników. Oto z radiowej recenzji książki polskiego reportera Macieja Czarneckiego pt. „Skandynawia HALAL”, dowiedzieliśmy się, że osławione lub raczej złośliwie pomawiane dzielnice Malmö i Sztokholmu na swą reputację nie zasługują. Okazało się mianowicie, że największym niebezpieczeństwem w Rosengården (dzielnica Malmö) była jakaś Szwedzka blond-rowerzystka która wpadła na życzliwego badacza z Lechistanu…

Dodajmy, dla sprawiedliwości, że opinia polskiego reportera nie odbiega zbytnio od linii przyjętej przez duńskie, państwowe radio i telewizję. W ich niezwykle wyważonych i oszczędnych doniesieniach z drugiej strony Sundu, ale także i z Danii, zdarzają się czasem „godne potępienia wydarzenia, wypadki i akty wandalizmu, niekiedy nawet przy użyciu środków wybuchowych, ale są one dziełem: mieszkańców, ludzi, sąsiadów, czasami nawet członków band młodzieżowych lub nieznanych sprawców”. No i że policja wszczęła energiczne śledztwo!

Krótko mówiąc, wszystko w normie, żyć, nie umierać. Ale może raczej robić to w bezpiecznym oddaleniu od Rosengården (Różanego Ogrodu). A tak na marginesie, to przypomina się powiedzenie byłego duńskiego premiera Ankera Jørgensena, że wprawdzie pędzimy prosto do przepaści, ale nie należy biadolić, bo siedzimy w pierwszej klasie!

Adam be

IP 107 2019

 

Udostępnij artykuł:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Warto przeczytać

Jarosław Iwaszkiewicz w Danii

– Wybieram się na pewien czas do Danii.

– Do Danii?

Tak. Obiecuję sobie dużo dobrego po tej podróży. Tylko przypadkiem nigdy tam nie dotarłem, choć w ciągu całej młodości byłem tak blisko granicy, a jednak od dawna znałem i kochałem ten kraj. Musiałem odziedziczyć tę skłonność północną po ojcu, gdyż matka moja wolała właściwie bellezzę, o ile wszystko nie było jej obojętne…

Thomas Mann, „Tonio Kröger”

Lolland-Falster

Na południe od Zelandii leżą wyspy Lolland i Falster. Oddzielone wąskim pasmem morskim (Guldborgsund), od dawna połączone mostami, stanowią jakby jedną całość…

5 maja 1945 r. Klintholm Havn

W dniu wyzwolenia Danii spod niemieckiej okupacji, 5 maja 1945 roku, do nabrzeża w małym duńskim porcie Klintholm Havn przybiła barka węglowa „Breslau” z 370 bliskimi śmierci głodowej więźniami niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.